Sycylia, yakuza, Ojciec Chrzestny- to nasze pierwsze skojarzenie ze słowem "mafia". Ewentualnie nazwiska mafijnych klanów: Corleone z "Ojca chrzestnego", czy Falcone i Maroni z "Batmana". Wszystko jak najbardziej poprawnie. Ale do tego zestawu powinien dojść jeszcze Neapol i kamorra - czyli mafia neapolitańska.
Roberto Saviano opisuje kamorrę "od środka" - został jej częścią. Za swoją książkę, w której wymienia bossów z imienia i nazwiska, wydano na niego wyrok. Teraz co jakiś czas musi zmieniać miejsce zamieszkania, aby nie dać się zabić. W jego obronie, z prośbą o danie mu spokoju, wystąpiło kilka prominentnych osób, m.in. Umberto Eco czy Michaił Gorbaczow. Saviano, zapytany, czy żałuje napisania "Gomorry", odpowiada, że czasem tak. Ale tylko z perspektywy czysto ludzkiej, nie z perspektywy pisarza.
Mapa Włoch
Neapol posiada jedyny w swoim rodzaju atut, który czyni je królestwem mafii i machlojek. Port. Port, przez który co roku przepływa mnóstwo importowanego towaru, który potem zostanie rozdystrybuowany po całej Europie. Zabawki, ubrania - wszystko markowe. I oczywiście narkotyki.
Książka Saviano to rodzaj dziennika, reportażu, w którym opisuje najważniejsze wydarzenia z mafijnego półświatka. Wychodzi z tego krwawa wizja miasta, które nie obędzie się bez strzelaniny - przynajmniej jednej w miesiącu. Rotacja bossów i przywódców klanów jest ciekawsza, niż ta w "Grze o tron". Polecam miłośnikom reportaży.
Nostalgicznie się zrobiło. Ja dalej w klimatach wojennych. Tym razem raczyłam się "Papuszą" Wydawnictwa Czarne.
Bronisława Wajs to żyjąca w latach 1908 - 1987 cygańska poetka i pisarka. I chociaż pisać nauczyła się późno, i niekoniecznie ortograficznie, to jej twórczość uznawana jest za pierwszą spisaną literaturę cygańską, a ją samą uznaje się za wielką poetkę ludową.
Życie Papuszy odtwarzane jest ze zdjęć, wspomnień, jej pamiętników. Historia magiczna, niemalże bajkowa. Poniżej bajka w wykonaniu Papuszy:
"Noc była mroźna w lesie cichym. Cygańską bajkę
Zaśpiewały Cyganichy.
O tym skąd się biorą ludzie o jasnych włosach, o stworzeniu świata. O tym, dlaczego księżyc rośnie i maleje.
Dawno, dawno temu na skraju wioski mieszkał stary Cygan. Każdego dnia wędrował w góry, zbierał chrust i sprzedawał. Niewiele zarabiał, ale wystarczało na kukurydzę. Gotował z niej zupę.
Pewnego dnia, wróciwszy z gór, zobaczył, że w jego chacie przy stole siedzi starzec z długą brodą i zjada jego kukurydziankę. Stary Cygan rzucił wór chrustu na ziemię i wrzasnął:
- Złodziej! Jak śmiesz jeść moją kukurydziankę?
- Jestem zmęczony i głodny - odpowiedział starzec. - Kiedy zobaczyłem tę żółtą zupę, nie mogłem się powstrzymać.
- Jeśli tak lubisz kolor żółty - zawołał Cygan - to idź i jedz to! - Wskazał palcem księżyc.
Starzec nic nie powiedział, dźwignął się z ławy, wziął swój kostur i chciał odejść. Cygan zastąpił mu drogę.
- Należy mi się siedem grajcarów.
Starzec pokazał puste kieszenie.
- Daruj mi. Na wiosnę, kiedy zaczną się rozwijać liście, wynagrodzę ci stokrotnie.
- Nie! - odrzekł Cygan.
Wtedy starzec, przygarbiony dotąd, wyprostował się, oczy zaświeciły mu jasnym blaskiem, sękaty kostur w jego ręce zmienił się w laskę ze szczerego złota. I rzekł:
- Jestem władcą słońca, księżyca i wszystkich gwiazd. Przyniósłbym ci wiosną tyle złota, że stałbyś się najbogatszym człowiekiem na ziemi. Ale skoro chcesz, dziś dostaniesz swoją zapłatę. Będziesz mieszkać na księżycu i jeść księżyc! I nie wrócisz na ziemię, dopóki nie zjesz go do końca.
Potem skinął laską i zniknął, a Cygan porwany czarodziejską siłą wyfrunął przez komin aż na księżyc.
Szybko przywykł do nowego miejsca. Ostrzygł kilka księżycowych baranów, uprządł ich wełnę, utkał z nich tkaninę i zrobił sobie namiot. Kiedy był głodny, jadł księżyc. Łapczywie, wielkimi kęsami. Najbardziej smakował mu wschodzący, różowy. Był soczysty i słodki. Mniej soczysty był ten, który świecił bladym, żółtawym światłem. Cierpki i miał dużo pestek.
Cygan jadł tak dzień po dniu, tydzień po tygodniu i rok po roku. Z pewnością zjadłby już cały, gdyby nie to, że Bóg sprawił, iż księżyc ciągle odrasta. A Cygan za karę nigdy się nie nasyci. Bo pożałował głodnemu paru łyżek zupy.
To dlatego Cyganie, kiedy nad lasem świeci księżyc, przygotowują ucztę i dzielą się posiłkiem z każdym, kto o to poprosi."
Szeroko opisana jest też sytuacja Cyganów w Polsce, ich prześladowanie, a jednocześnie opór przed osiedlaniem się. Polityka w tym wcale nie pomaga. Dwa razy w ciągu jednego tygodnia usłyszałam nazwisko Józefa Cyrankiewicza, polskiego premiera. Raz, jako osoby nieprzychylnej Cyganom, a drugi raz jako wiernego towarzysza generała Jaruzelskiego w filmie "Jack Strong" o pułkowniku Kuklińskim. A swoją drogą: "Jack Strong" był filmem, który oglądałam dla scenografii. Jednego wieczora film kręcony był zaraz obok mojego bloku. Niestety nie udało mi się wyłapać tego w filmie.
Wyszedł też film "Papusza" w reżyserii małżeństwa Krauzów. Jeszcze go nie widziałam, ale słyszałam same dobre recenzje. Ponoć trochę nuda, ale jak ktoś lubi takie liryczne filmy to mu się spodoba.
W okolicach 1 sierpnia zawsze daję się załapać na gadkę o Powstaniu Warszawskim. Coś ściska mnie w dołku, łapie za gardło. W tym roku z okazji świętowania 70 rocznicy Powstania na Stadionie Narodowym dla 12 000 gości wyświetlany był film Jana Komasy "Miasto 44". Jako zagorzała fanka Komasy oczywiście wyszarpałam bilety prosto z czeluści internetowych. Bilety za darmo, logowanie niczym do systemu USOS = przed filmem masa reklam. + Marek Kondrat, jako konferansjer, a główny sponsor to bank ING. Może to i dobrze, bo na złość ZUSowi zostałam w OFE ING. Na złość Putinowi jem też krajowe jabłka. I trochę jak na złość czytałam wywiad-rzekę z Alicją Gawlikowską - Świerczyńską. Na złość, bo podejście pani Alicji strasznie mnie denerwowało. Ale po kolei.
Pani Alicja w 1941 roku zostaje aresztowana i przewieziona do Niemiec do obozu w Ravensbruck. Jest więźniem politycznym, który nie ma źle, jako że nic jej nie udowodniono. Wszystkiego się wyparła, a dowodów wskazujących na jej winę nie ma. Opisuje obozowy świat, to, komu było dobrze a komu źle. Nie podoba mi się to, jak szufladkuje poszczególne nacje - Ukrainki nie dbały o siebie i były chytre, podobnie jak polityczne Niemki. Polki oczywiście były zawsze zadbane, nawet w obozowych warunkach (m.in. nie bały się kąpieli w zimnej wodzie). Nie bały się ciężkiej pracy, wzajemnie się wspierały i kryły.
Wiem, że pani Alicja mówi na chłodno, to są wspomnienia sprzed kilkudziesięciu lat i miała czas, aby wszystko sobie poukładać. Jednak mimo wszystko czasem mam wrażenie, że nie dopowiada wszystkiego. Jednak nie dziwię się, że lata zrobiły swoje. Czasem pewnie też zniekształciły wspomnienia.
Na mnie działa magia Powstania, na zakończenie trailer "Miasta 44", premiera we wrześniu:
Książka jest znaleźna. Od początku wiedziałam, że po jej przeczytaniu poślę ją w świat. A teraz nie dość, że poślę ją w świat, to z czystym sumieniem mogę polecić ją wszystkim, którzy być może natrafią na nią na swojej drodze. To kolejna książka, która dostała nagrodę - w 2012 roku Westoll został nagrodzony za nią nagrodą Charlesa Taylora, za reportaż. Jednak książki nagradzane w konkursach mają coś w sobie. Muszę chyba częściej śledzić takie wydarzenia :)
Westoll opisuje swój kilkutygodniowy pobyt na farmie Glorii Grow i jej partnera, Richarda. Prowadzą oni azyl dla zwierząt, które przechodzą na emeryturę. Mają konie, łabędzie, świnki i... szympansy, dla których zbudowali osobny dom. Cała książka poświęcona jest właśnie szympansom, ich historii, związkach i powiązaniach z ludźmi. Jest opis pierwszego spotkania, nawiązywania więzi, pierwszych dobrych i złych wydarzeń na farmie.
"Z niekompletnej dokumentacji medycznej wynika, że Tom przez ponad trzydzieści lat przeszedł co najmniej 63 biopsje wątroby, szpiku i węzłów chłonnych, został zarażony wirusem HIV i wirusem zapalenia wątroby, a przytomności pozbawiono go 369 razy.
Nie lepiej wyglądają karty medyczne Regisa, cukrzyka, który nie chce przyjmować insuliny, Sue Ellen, której w młodości młotkiem wybito zęby, i Chance, która pierwsze 5 lat życia spędziła w kompletnej izolacji. Wszystkie szympansy łączy to, że mają poważne zaburzenia psychiczne. I to, że znalazły schronienie na farmie Glorii Grow."
Kiedy pierwszy raz przeczytałam opis na okładce wstrzymałam oddech. Nie wiedziałam aż do ostatniego zdania, że Tom, Regis, Sue Ellen i Chance to szympansy. Gdyby wyciąć zdanie świadczące o tym, że to wszystko przeszły szympansy - bylibyśmy wstrząśnięci.
Trzynaście szympansów na farmie Glorii prowadzi zwykłe życie - bawią się, nawiązują kontakty towarzyskie, jedzą muffinki i spaghetti, piją gorącą herbatę. Razem z Andrew poznajemy poszczególne szympansy, ich nawyki i preferencje. Nie będę zagłębiać się w fabułę - do tego polecam przeczytać książkę. Wolę napisać o tym, na co książka otworzyła mi oczy. Poznałam Jane Goodall, która dokonała przełomowych odkryć dotyczących szympansów. To ona pierwsza dotknęła szympansa - Davida Greybearda, który pokazał jej, jak z gałązki obrywa liście, a potem używa jej do wyławiania termitów. Zrobił sobie narzędzie - założenie to było wcześniej przypisywane tylko ludziom. Tutaj link do wykładu Goodall na Tedzie.
Szympansy są wdzięcznymi istotami, ufnymi i przyjacielskimi, kiedy już nawiążą kontakt. Niestety czarny PR w USA zrobił Travis, który zaatakował przyjaciółkę swojej właścicielki, obgryzając jej obydwie dłonie, nos, dolną szczękę, wargi i powieki. Chirurdzy po operacji musieli być poddawani psychoterapii. Szympansy z azylu Fauna też mają za sobą ciężkie przeżycia, a ich reakcje bywają często nieprzewidywalne.
Wbrew temu co prezentuję powyżej, szympansy z azylu są dobrymi istotami, zniszczonymi przez lata badań i życia w izolacji. Dopiero na starość - chociaż są za kratkami - są wolne.