Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kanadyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kanadyjska. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 grudnia 2014

"Zatrute ciasteczko" Alan Bradley

"Zatrute ciasteczko" to pierwsza z serii książek o Flavii De Luce, 11-letniej, przebiegłej dziewczynce, której największą pasją jest ważenie trucizn. Mieszka w rezydencji Buckshaw, razem z owdowiałym ojcem i znienawidzonymi siostrami, Ofelią i Daphne. Pewnego ranka ich życie zmienia się, kiedy Flawia w grządce z ogórkami znajduje... trupa.

Flawia zyskała moją sympatię dzięki ciętemu językowi i dociekliwości, która jest utrapieniem miejscowych policjantów. Kto zabił? Niczym w najlepszym kryminale dostajemy zawiłą i skomplikowaną zagadkę, której rozwiązanie wcale nie jest takie proste. Flawia kojarzy mi się trochę z Wednesday z "Rodziny Addamsów". 

Wiem, że wyszły kolejne tomy przygód młodej Flawii, jednak na razie idą w odstawkę. Niemniej z ocen czytelników wynika, że kolejne tomy są tylko lepsze. Może się na nie skuszę - na wakacjach, kiedy będę potrzebować lekkiej i przyjemnej lektury. A teraz idzie zima, i może czas na "Pana lodowego ogrodu" Grzędowicza? "Lód" Dukaja czytany co roku może się kiedyś przejeść. Czas na zimową lekturę. I na "Kevina samego w domu" w Wigilię.

wtorek, 15 października 2013

Nagroda nobla - literatura 2013

Myślałam, że czwartkowy dzień 10 października będzie należał do Haruki Murakamiego, japońskiego pisarza. To na niego bukmacherzy stawiali 3/1 w rankingu na zwycięzcę Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2013. Nagrodę spodziewanie - niepodziewania - dostała kanadyjska pisarka Alice Munro. Wiem, czemu dostała - zapowiedziała, że kończy swoją karierę literacką, i już nigdy, przenigdy nic nie napisze. I jak tu nie przyznać jej Nobla? I jak tu się gniewać na zwycięstwo tak sympatycznej pani?













Mniej więcej wiedziałam, kim jest Alice Munro: kanadyjską pisarką, mistrzynią krótkiej formy, której bohaterkami są kobiety, która przyjaźni się z Margaret Atwood. I wstyd, bo nic jej nie czytałam. Od koleżanki dostałam pierwszy zbiór opowiadań Munro, wydany w 1968 roku "Taniec szczęśliwych cieni". I już w dwie godziny po ogłoszeniu literackiego Nobla zasiadłam w autobusie do domu do jej opowiadań. Przeczytałam dwa i... zamknęłam książkę. Zupełnie nie mój styl. Nie dość, że jesień w pełni, to mam się jeszcze dołować? Wiem, że Munro porusza ważne kwestie, ale wrócę do jej opowiadań na wiosnę. Albo w lato, kiedy nie będą mnie tak dołować i smucić. 

Przyznanie literackiej Nagrody Nobla skłoniło mnie do tego, abym przejrzała nazwiska dotychczasowych laureatów. Jak na nagrodę przyznawaną od 1901 roku, Polska prezentuje się całkiem nieźle - mamy aż 4 laureatów! Sienkiewicz (1905), Reymont (1924), Miłosz (1980) i Szymborska (1996). Nieźle, a ja nie mam się czym chwalić. Znam kilka wierszy Szymborskiej, Miłosza "Zniewolony umysł" widziałam balet w Operze Novej w Bydgoszczy, a "Dolinę Issy" znam ze słyszenia. "Chłopów" nie czytałam, ale wiem, że Jagnę na taczce wywieźli. No i ten nieszczęsny Sienkiewicz.... Rodzinna rozprawa nad tym, co ten Sienkiewicz napisał? Bo wiadomo, że "W pustyni i w puszczy", że Trylogia, że "Krzyżacy"... do tego "Janko Muzykant", "Latarnik", "Rodzina Połanieckich", "Quo vadis"... sporo tego. Aby nie być posądzona o ignorancję, zaczynam, przygodę od Trylogii. Na warsztat wzięłam właśnie "Ogniem i mieczem". Wszystkie książki dostępne za darmo w formacie .mobi na wolnych lekturach

sobota, 1 czerwca 2013

Anderw Westoll "Szympany z azylu Fauna. O przetrwaniu i woli życia"

Książka jest znaleźna. Od początku wiedziałam, że po jej przeczytaniu poślę ją w świat. A teraz nie dość, że poślę ją w świat, to z czystym sumieniem mogę polecić ją wszystkim, którzy być może natrafią na nią na swojej drodze. To kolejna książka, która dostała nagrodę - w 2012 roku Westoll został nagrodzony za nią nagrodą Charlesa Taylora, za reportaż. Jednak książki nagradzane w konkursach mają coś w sobie. Muszę chyba częściej śledzić takie wydarzenia :)

Westoll opisuje swój kilkutygodniowy pobyt na farmie Glorii Grow i jej partnera, Richarda. Prowadzą oni azyl dla zwierząt, które przechodzą na emeryturę. Mają konie, łabędzie, świnki i... szympansy, dla których zbudowali osobny dom. Cała książka poświęcona jest  właśnie szympansom, ich historii, związkach i powiązaniach z ludźmi. Jest opis pierwszego spotkania, nawiązywania więzi, pierwszych dobrych i złych wydarzeń na farmie. 

"Z niekompletnej dokumentacji medycznej wynika, że Tom przez ponad trzydzieści lat przeszedł co najmniej 63 biopsje wątroby, szpiku i węzłów chłonnych, został zarażony wirusem HIV i wirusem zapalenia wątroby, a przytomności pozbawiono go 369 razy.
Nie lepiej wyglądają karty medyczne Regisa, cukrzyka, który nie chce przyjmować insuliny, Sue Ellen, której w młodości młotkiem wybito zęby, i Chance, która pierwsze 5 lat życia spędziła w kompletnej izolacji. Wszystkie szympansy łączy to, że mają poważne zaburzenia psychiczne. I to, że znalazły schronienie na farmie Glorii Grow."
Kiedy pierwszy raz przeczytałam opis na okładce wstrzymałam oddech. Nie wiedziałam aż do ostatniego zdania, że Tom, Regis, Sue Ellen i Chance to szympansy. Gdyby wyciąć zdanie świadczące o tym, że  to wszystko przeszły szympansy - bylibyśmy wstrząśnięci. 

Trzynaście szympansów na farmie Glorii prowadzi zwykłe życie - bawią się, nawiązują kontakty towarzyskie, jedzą muffinki i spaghetti, piją gorącą herbatę. Razem z Andrew poznajemy poszczególne szympansy, ich nawyki i preferencje. Nie będę zagłębiać się w fabułę - do tego polecam przeczytać książkę. Wolę napisać o tym, na co książka otworzyła mi oczy. Poznałam Jane Goodall, która dokonała przełomowych odkryć dotyczących szympansów. To ona pierwsza dotknęła szympansa - Davida Greybearda, który pokazał jej, jak z gałązki obrywa liście, a potem używa jej do wyławiania termitów. Zrobił sobie narzędzie - założenie to było wcześniej przypisywane tylko ludziom. Tutaj link do wykładu Goodall na Tedzie.

Szympansy są wdzięcznymi istotami, ufnymi i przyjacielskimi, kiedy już nawiążą kontakt. Niestety czarny PR w USA zrobił Travis, który zaatakował przyjaciółkę swojej właścicielki, obgryzając jej obydwie dłonie, nos, dolną szczękę, wargi i powieki. Chirurdzy po operacji musieli być poddawani psychoterapii. Szympansy z azylu Fauna też mają za sobą ciężkie przeżycia, a ich reakcje bywają często nieprzewidywalne. 

Wbrew temu co prezentuję powyżej, szympansy z azylu są dobrymi istotami, zniszczonymi przez lata badań i życia w izolacji. Dopiero na starość - chociaż są za kratkami - są wolne.

niedziela, 11 listopada 2012

Joy Fielding "The Deep End"

Długo szukałam okładki "Deep End" (chyba nie została przetłumaczona na język polski, w każdym razie w dorobku Joy Fielding w polskich księgarniach nie ma żadnej książki, której bohaterką byłaby Joanne -- wiadomo, "The Deep End", tak jak tytuły filmów, mógłby zostać przetłumaczony pokracznie), aż znalazłam dokładnie taką, jaką miał mój egzemplarz - widać, że pochodzi z lat '80tych, do tego ta koszmarna czcionka i zdjęcie bladej dziewczyny bez wyrazu, jak z teledysku.

Bohaterką jest 41-letnia Joanne, żona Paula i matka 2 córek. Pewnego dnia Paul oznajmia, że "musi odpocząć" i prosi o separację na jakiś czas. Jak przykładna żona, matka i pani domu, Joanne nie wie co ze sobą zrobić, rozpacza, nie potrafi nic zrobić sama w domu i co chwilę dzwoni z najmniejszym problemem do męża. I z tęsknoty za nim wzdycha i piecze jego ulubione cytrynowe ciasta w nadziei, że jak już wróci, to będzie miał co jeść. Konkurs na lepsze ciasto wygrała w przeszłości z jego matką. Chyba największą zaletą tej książki jest przemiana, jaką Joanne przechodzi. Na koniec twardo się targuje, stawia warunki, i o mało co nie idzie do łóżka z młodym trenerem tenisa.

Ciekawa jest jej najlepsza przyjaciółka od dzieciństwa i sąsiadka, Eve, która mieszka razem z Brianem, jej mężem policjantem. Eve jest pewna siebie, dosadna, chętnie opowiada o seksie z mężem i o tym, jak bardzo nienawidzi swojej matki. Nie wiem jak to możliwe, ale dopiero potem wychodzi, że kłamała o wszystkim. Chyba jednak Joanne nie jest taką dobrą przyjaciółką na jaką to wszystko się zanosiło. Eve ma depresję, rozpada się i biadoli, że zaraz umrze, a żaden z lekarzy nie potrafi jej pomóc. Cicha zmowa przeciwko niej.

Paul zaczyna spotykać się z "little Judy", a Joanne dalej gra cierpiętnicę i wierzy, że mąż do niej wróci. Na osiedlu grasuje gwałciciel-dusiciel, który morduje panie domu, takie jak Joanne. Po odejściu męża zaczynają się telefony z pogróżkami, że będzie następna. Oczywiście nikt Joanne nie traktuje poważnie, która co chwilę uruchamia świeżo zamontowany alarm, na prawo i lewo paple, jaki jest kod dostępu, gubi klucze, i w ogóle jest roztrzepana. 

Potencjalnych morderców jest kilkoro - w książce występują poboczni mężczyźni, którzy mogliby to zrobić: Brian - mąż Evy, trener tenisa, budowniczy basenu w ogrodzie (stąd tytuł "The Deep End - basen ma oryginalny kształt i jedną część głębszą), szef i pacjenci lekarza, u którego zaczyna pracować Joanne, a wreszcie podejrzenia padają nawet na... Eve! Wreszcie dusiciel dzwoni i mówi wprost, że zaraz do niej przyjdzie. Co robi Joanne? Nie włącza alarmu i idzie spać. Morderca ją atakuje, a finalna akcja rozgrywa się w tytułowym "deep endzie" basenu. Bohaterka tak nieporadna życiowo że o boże. Oczywiście mąż wraca do niej, a ona dalej piecze mu ciasta.