Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Dysku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Dysku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

Terry Pratchett "Para w ruch"

Terry'ego Pratchetta odkryłam dość późno, o czym już pewnie wielokrotnie wspominałam. Zakochałam się w Świecie Dysku tym mocniej, że wiem, jak krucha jest jego przyszłość. Pratchett choruje na Alzheimera i nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie pisał.

"Para w ruch" to kolejna z książek o Moiście von Lipwigu, drobnym oszuście i naciągaczu, który aby uniknąć kary za swoje występki, swoją zręcznością i wygadaniem pomaga Vetinariemu usprawnić działanie Ankh-Morpork. Po poczcie i banku przyszedł czas na kolej. I tak oto Moist i Adora muszą stawić czoła kolejnemu wyzwaniu.

Są gobliny, trolle i krasnoludy. Pojawia się komendant Vimes, straż miejska i profesorowie Niewidzialnego Uniwersytetu. Niby "Para w ruch" zawiera wszystko to, co ważne w Świecie Dysku, ale mimo wszystko jest wyjątkowo... mało śmieszna. Może to wina okrojonych przypisów..?

Niemniej mam plan - zebrać kolekcję wszystkiego, co do tej pory zostało wydane w serii Świata Dysku. Plan w realizacji - mam już pierwszą i ostatnią książkę z serii.

wtorek, 12 lutego 2013

Terry Pratchett "Niewidoczni akademicy"

Kolejna książka ze "Świata Dyslu" Pratchetta, jednak z wielu o magach z Niewidocznego Uniwersytetu. Muszę przyznać, że jednak dalej pozostaję wierna serii o Straży Miejskiej i jej komendantowi, Samowi Vimesowi. Ile można czytać o tym, ile magowie potrafią zjeść, i dlaczego bibliotekarz stał się orangutanem, a każdy, kto chce korzystać z biblioteki, musi poznać kilkaset znaczeń słowa "uuuk"?

Tym razem magowie odkrywają piłkę nożną - football, jaki teraz znamy. Wcześniej mieszkańcy Ankh-Morpork brali udział w meczach piłkarskich, ale nie były one raczej tym, co znamy. Były niesprawiedliwe, publiczność, a nie zdolności przesądzały o wygranej. Niemniej zasady zostają zmieniony, a "Akademicy" zaczynają trenować pod czujnym okiem pana Nutta, ściekacza świec (czyli kogoś, kto robi świece). Pomagają mu Trevor Likely, współpracownik, a także syn znanego piłkarza, Glenda Sugarbean, gospodyni Uniwersytetu, która specjalizuje się w zapiekankach, oraz Juliet, posługaczka, która zostaje modelką i celebrytką. Mieszkańcy Świata Dysku praktycznie w każdej książce wprowadzają jakieś innowacje, które dla nas są oczywistością. Tutaj mamy piłkę nożną i pokazy mody. Żadna z tych dwóch opcji nie jest dla mnie specjalnie fascynująca, i pewnie dlatego "Niewidocznych Akademików" męczyłam przez miesiąc. Nie jest to moja ulubiona książka Pratchetta. Ale wiem, że i tak sięgnę po kolejne. Świat Dysku ma jeszcze wiele do odkrycia.

sobota, 17 listopada 2012

Terry Pratchett "Łups!"

"Łups!" okładką przywodzi na myśl "Niucha" - wiadomo, będzie o komendancie straży, Samie Vimesie, i jego kompanach oczywiście. W Ankh-Morpork zostaje popełnione morderstwo, do straży dołącza urocza wampirka, a obraz z muzeum zostaje skradziony. Pozornie niezwiązane ze sobą rzeczy oczywiście muszą być ze sobą powiązane, a któż inny ma je odkryć, jak nie Sam Vimes? Opowieść w stylu Sherlocka Holmesa, aczkolwiek do końca nie wiadomo, kto jest Holmesem, a kto Watsonem. I Moriartym. 

Pratchett wprowadza nowy rodzaj istot - krasnoludy głębinowe, które całe życie spędzają pod ziemią. Takie oto krasnoludy pojawiają się POD Ankh-Morpork i zaczynają kopać. W kopalni zostaje popełnione morderstwo, a obok ciała krasnoluda znaleziona zostaje trollowa maczuga. Powstaje pytanie: Czy prawo sięga pod ziemię? Oczywiście trolle i krasnoludy wszczynają bójki na mieście, a Straż stara się rozwiązać całą sprawę, zanim w mieście zapanuje chaos. 

Oprócz samego wątku rozwiązania sprawy, pojawiają się także wątki poboczne: śliczna wampirzyca i jej niechęć do Anguy; Nobby i jego związek z niezbyt inteligentną striptizerką Płovą (która w rzeczywistości ma na imię Betty), do której nigdy nie zalecał się mężczyzna; i powrót Nobbiego do wcześniejszej partnerki, zezowatej sprzedawczyni ryb, która w napadach złości bije go po głowie makrelą; Sam Vimes i jego czytanie książeczki "Gdzie jest moja krówka?" Małemu Samowi codziennie punkt 18; mały, entuzjastyczny chochlik Vimesa; pan Błysk, król/bóstwo trolli, czyli diamentowy troll; i wreszcie tytułowy "łups", czyli gra planszowa a la warcaby, gdzie gra się trollami albo krasnoludami. Trolle są 4 i mogą się poruszać tylko o 1 pole w swojej turze. Krasnoludów jest 32 i mogą ruszać się gdzie chcą. To właśnie ta gra połączy zwaśnione rasy, a Sam Vimes zostanie naznaczony znakiem ciemności.

Książka bardziej jak kryminał, trzyma w napięciu, mniej w niej żartów Pratchetta i dygresji tyczących się Świata Dysku. Nie wiem czy to wada czy zaleta, książki o Straży należą do moich ulubionych, i chętnie przeczytam ich więcej.

środa, 17 października 2012

Terry Pratchett "Niuch"


Najnowsza powieść Pratchetta z serii "Świat Dysku", wydana w 2011 roku, a patrząc na dorobek pisarza, możemy się niedługo spodziewać kolejnej. Jak zwykle Pratchett mnie zachwycił - kryminał w najlepszym wydaniu. Co więcej, zaskakująca jest... dojrzałość książki. Gdzieś tam są motywy humorystyczne, żarciki, ironie i sarkazmy - ale są też sceny poważne, jak Sam Vimes jako dobry mąż i ojciec, czy praworządny policjant stojący na straży prawa. 

Sam Vimes ma urlop - razem ze swoją małżonką i synkiem wyruszają do swojej wiejskiej posiadłości (dzięki posagowi żony Vimes został diukiem i jednocześnie jedną z najważniejszych osób w Ankh-Morpork, z czego chyba nie do końca sobie zdaje sprawę - albo nie chce sobie zdawać sprawy). Urlop urlopem, ale policjanci nie mają urlopów, policjant to styl życia. I tak oto Vimes z wrodzoną intuicją wyczuwa zbrodnię - popełnioną na goblinach. Dopiero podczas czytania tej książki zastanowiłam się nad tym, jak w ogóle wyglądają gobliny? Według google - poniżej Łzy Grzybów, goblinia harfiarka: 

Myślałam, że są brzydsze, w sumie.

Najfajniejsze postaci książki to kamerdyner Willikins i Felicity Beedle, pisarka. Willikins, oprócz bycia kamerdynerem, jest też przyjacielem Vimesa, jego prywatnych ochroniarzem, rzezimieszkiem, a od czasu do czasu niańką małego Sama. Panna Beedle z kolei pisze książki dla dzieci. Tematy przeróżne: od woskowiny usznej, aż do kupek, którymi szczególne zainteresowanie wykazuje mały Sam.

Morał z tego taki - gobliny to też istoty, które mają swoje uczucia i należy ich traktować jak istoty rozumne, a kto nie czytał Pratchetta - niech czym prędzej rusza do księgarni albo biblioteki po jego książki! Między innymi dlatego, że choruje na Alzheimera... życzę mu jeszcze wielu książek o miejskiej straży Ankh-Morpork. A o chorobie nakręcił dokument dla BBC "Decydując się na śmierć", w którym pokazuje historię chorego na stwardnienie rozsiane milionera Petera Smedleya, który decyduje się na samobójstwo poprzez wypicie śmiertelnej mieszanki leków. Ponoć film wywołał poruszenie w Wielkiej Brytanii, tak wielkie, że ostatnio czytałam o tym reportaż w "Dużym Formacie". Miało być o Pratchettcie - i jest - czytać!

czwartek, 20 września 2012

Terry Pratchett "Zbrojni"

Zawsze obiecałam sobie, że sięgnę po serię Świat Dysku Terrego Pratchetta. Słyszałam opinie, że Pratchetta albo się uwielbia, albo nienawidzi, a ja lubię jak coś wywołuje takie skrajne emocje. Podziwiałam kolekcję koleżanki, która w mieszkaniu ma specjalną półkę-ołtarzyk, przeznaczoną na tę serię. Przed wakacjami przeprowadziłam się do innego miasta - okazało się, że 50 metrów od mojego bloku znajduje się osiedlowa biblioteka. Dostałam zaszczytny numerek karty 163, który sugeruje, że biblioteka czytelników za wielu nie ma. Jestem stałym gościem, bywam tam co najmniej raz w tygodniu szperając i wyszukując książki, które zawsze chciałam przeczytać, a nie było na to albo czasu, albo nie były dostępne w bibliotece uniwersyteckiej. Aż tu nagle - kilkanaście półek pełnych literatury tylko dla mnie, i ewentualnie tych pozostałych 162 czytelników. 

Krążąc między regałami, musiałam trafić wreszcie na tę półkę. Wiem, że Pratchett wydał pewnie z... kilkadziesiąt książek, a biblioteka zaopatrzona jest w te kilkanaście tytułów, z czego "Zbrojni" są moją 9 książką w kolejności którą czytam. W zasadzie to przygoda z Pratchettem zaczęła się od tego, jak w jakiś deszczowy ranek zatrzymałam się w Empiku i postanowiłam przeczekać ulewę. W top 10 książek 9 miejsce zajmował "Niuch". Usiadłam na wygodnej kanapie z jednym egzemplarzem w ręku... i przeczytałam połowę. Musiałam wyjść, bo byłam umówiona. Wróciłam następnego dnia - i doczytałam ją do końca. I przepadłam w świecie dysku, zauroczona miastem Ankh-Morpork i jej mieszkańcami.

Co więcej, grałam w planszówkę "Świat Dysku", która mnie nie zachwyciła. Teraz wiem dlaczego - wtedy nie rozumiałam tego świata i jego barwnych postaci. Nie wiedziałam czym jest dzielnica Mroki, ani kim jest kapitan Vimes. A o nim i jego straży są "Zbrojni". Towarzyszą mu Marchewa, Angua, krasnolud Cuddy i troll Detrytus. I, jak dostąd moja ulubiona postać serii, gadatliwy i nad wyraz zrzędliwy pies Gaspode.

Wszystkie książki czytałam jak na razie po polsku. Często zwracam uwagę na tłumaczenie - zastanawiałam się, jak Marchewa ma na imię w oryginalnej wersji. Jednak "Carrot", skądinąd nie brałam pod uwagę żadnej innej opcji. Najtrafniej przetłumaczony jest tytuł "Equal rites" - "Równoumagicznienie". Trochę kiepsko wypada tłumaczenie "Bill Brama" jako Bill Gates w "Kosiarzu", czy "pukane ziarna" jako popcorn w "Ruchomych obrazkach". 

Co do samej serii - ciężko wybrać mi moją ulubioną książkę spośród tych dziewięciu przeczytanych. Postacie przeplatają się i pojawiają się w różnych częściach, jak Gardło Sobie Podrzynam Dibbler, Sham Harga, Mustrum Ridcully, czy uwielbiany przeze mnie pies Gaspode. Pratchett do tej pory nie napisał słabej książki. Wszystkie podzielone są na krótkie akapity, bohaterowie i ich historie przeplatają się i do końca trzymają w napięciu. Całość okraszona charakterystycznym humorem Pratchetta, co daje mieszankę wybuchową. Lekkie i przyjemne, momentami poważne. W sam raz na wakacje.